24 h z życia konsultanta
Konsulting. Z tym tajemniczym słowem spotkałam się pierwszy raz na początku zeszłego roku akademickiego. Wisiało na małych, zielonych plakatach i informowało o rekrutacji do jakiejś organizacji studenckiej. Później było spotkanie informacyjne i kilka słów „o zawodzie”: konsultanci to elita, konsulting daje wiele możliwości, konsultanci często już na początku dostają dobre warunki pracy- wysoką pensję, samochód, mieszkanie. Ciekawy ten konsulting – pomyślałam. Przynajmniej od strony materialnej. Pytanie – czym jest? – pozostało jednak bez odpowiedzi. Wyjdę teraz na materialistkę, ale na rekrutację poszłam. Miało być ciekawie. I było. Rekrutację przeszłam. Nie zostałam jednak konsultantem. Natomiast zaczęłam się zagłębiać w tematykę. Powoli zaczynałam poznawać znaczenie tego słowa, jego odmiany i działające w branży firmy. Coś mnie w tym zainteresowało. Po roku wiem już na ten temat całkiem sporo. Odbyłam dwie praktyki w firmach konsultingowych, poznałam sporo konsultantów i już wiem z czym to się je.
| Będąc na praktykach w firmie doradztwa strategicznego Kolaja & Partners miałam okazję obserwować i rozmawiać z konsultantami na temat ich pracy i działalności takiej firmy. Dzięki temu mogłam zebrać sporo informacji, które między innymi wykorzystaliśmy robiąc ten reportaż. Naszym bohaterem jest Piotr Panasiewicz, konsultant z firmy Kolaja & Partners. |
|
Cykl pracy konsultanta wyznaczają projekty. To one sprawiają, że sen jest dobrem luksusowym a największym marzeniem jest „czasowstrzymywacz”. To one pozwalają na zdobywanie nowych umiejętności i doświadczeń i to one przyciągają tak wiele osób chętnych do pracy w konsultingu. Projekty są różnej długości – od kilku tygodni do roku i dłużej. Każda branża ma swoją charakterystykę. To między nimi każdy ma możliwość wyjazdu na długie wakacje – tam, gdzie ma się na to ochotę. Kolaja & Partners jest firmą, która nie tylko przygotowuje projekt wdrożenia, ale również wprowadza go w życie. Konsultanci firmy zajmują na ten okres kluczowe stanowiska w firmie klienta i wprowadzają zaproponowane zmiany, co pozwala na szybsze i efektywniejsze działania. To też daje możliwość zdobycia przez kilka lat pracy doświadczenia na różnych stanowiskach w różnych firmach i branżach, sprawia, że ex-konsultanci są poszukiwani na rynku pracy.
Nie każdy może jednak zostać konsultantem. Liczy się nie tylko inteligencja, umiejętności analityczne czy przywódcze ale również pasja. Nie tylko do zawodu. Pasja pozwala z sercem podejść do pracy, co sprawia, że jest lepsza i bardziej efektywna, ale również pozwala przeżyć, gdy pracy nie widać końca. Jest odskocznią, ale też wskazuje na nieprzeciętność, dążenie do perfekcji.
| Dla Piotrka tą pasją są wyścigi. Jak sam mówi żyje tym od około szóstego roku życia. Jako mały chłopiec nawet z piętrowego parkingu zrobił tor wyścigowy. W dorosłym życiu wyścigi to coś więcej. Piotr ściga się i w pracy i prywatnie. W tym sensie te pasje są ściśle powiązane. Ciągły wyścig z czasem, konkurentami, innymi zawodnikami. Nieodłączny element gry. Wicemistrz Warszawy w rajdzie amatorskim planuje wystartować w Mistrzostwach Polski. Do celu jest blisko. W życiu zawodowym codziennie ściga się z czasem, terminami, pomysłami. W konsultingu tak jak w wyścigach – liczy się pomysł, strategia i szybkość. Startuje się na różnych torach, z różnymi przeszkodami i konkurentami. |
|
Jednak to nie wszystko. Również środowiska, w których się obraca w obu przypadkach mają wiele wspólnego. Ludzie na poziomie, mający różne stanowiska i pieniądze – nieodłączne elementy wyścigów i jego pracy. Praca konsultanta daje możliwości, których często nie ma się na innych stanowiskach w innych branżach. Na co dzień spotkać można prezesów, członków zarządu, poznać różne aspekty biznesu. Po półtora roku można poznać działalność całej firmy. Gdzie indziej nadal pracuje się w jednym dziale. Konsulting to też adrenalina – wyjazdy, nowi ludzie, wyzwania, ciągła dynamika. Presja, stres? Według Piotrka presja jest, głównie czasowa i jakościowa. Nie wiąże się to natomiast ze stresem. To codzienność. I pasja.
|
|
W ciągu jednego dnia można pracować w biurze w Warszawie i spotkać się z klientem w innym mieście czy kraju. Odległośćnie jest tu przeszkodą. Konsultant, który przez kilka miesięcy nie wsiadł do samolotu to konsultant na urlopie. Taka jest specyfika pracy. Dlatego też młodzi ludzie często traktują ten zawód jak dobry start do późniejszych zmian. Zmian, które pozwolą na bardziej regularne życie, założenie rodziny i zaplanowanie najbliższego czasu. |
Często jednak te zmiany powodują, że czegoś w życiu brakuje. Człowiek, który kocha to co robi, szybko się od tego uzależnia, a taką adrenalinę na co dzień przyniesie niewiele stanowisk. Często niestety jest też tak, że konsultanci, pochłonięci pracą, pozostają sami i nie znajdują czasu na „wdrożenie” pewnych zmian w życiu prywatnym.
Trudno powiedzieć jednoznacznie co jest białe, a co czarne. Na pewno, aby pracować w konsultingu, trzeba to kochać. Trzeba być świadomym tego, że jest to praca czasochłonna, związana z wieloma podróżami, ale też pozwalająca na zdobycie wielu doświadczeń, poznawanie nowych ludzi każdego dnia, pracę w międzynarodowym środowisku, w różnych branżach. Nie jest to przy tym tylko praca za biurkiem, ale często np. na hali produkcyjnej…
A jakie są moje spostrzeżenia? Pracują tam ludzie nieprzeciętni, z których każdy z nich ma coś do powiedzenia. Szanują się nawzajem i doskonale współpracują. Podczas projektu nie ma podziału: ty jesteś ważny, a ja ważniejszy. Każdy ma swoją działkę i swój podprojekt. I każdy jest tak samo istotny. Gdyby tak nie było, nie było by też tej działki...



Powyższy tekst ukazał się w listopadowym numerze (9/2006) Magazynu Studenckiego Wyższej Szkoły Bankowej „Żebyś Wiedział”.
Autorką reportażu jest Ewa Jermakowicz, studentka WSB oraz członek Cognitis; z obiektywem podążała Izabella Wielka, również studentka WSB.
Zapraszamy do odwiedzenia strony Magazynu: www.zebyswiedzial.wsb.poznan.pl
